|
<<< poprzednia strona
Ktoś, kto medytuje w codziennym życiu, nie porzuca pracy ani kręgu przyjaciół i nie opuszcza
naturalnych torów swego rozwoju. Stara się przede wszystkim stosować i rozwijać czysty pogląd
Diamentowej Drogi, przekazany przez nauczyciela. Jeśli ktoś widzi siebie i innych jako buddów,
a świat jako promieniujący znaczeniem, wystarczy jeżeli będzie robił tylko to, co pojawia się
akurat przed jego nosem.
W rzeczywistości najlepsza jest mieszanka obu tych rzeczy: z jednej strony nie bawimy się
w chowanego z własnymi trudnościami, z drugiej zaś pozwalamy oddziaływać na siebie medytacyjnemu
wchłonięciu i oczyszczeniu, które umożliwia nam dotarcie do otwartej wolnej
od przyzwyczajeń przestrzeni. Oznacza to krótkie, ukierunkowane odosobnienia, odbywane w pojedynkę
lub w towarzystwie, pozwalające rozwinąć w umyśle pożyteczne i pożądane właściwości,
i wykorzenić przeszkadzające wrażenia, które stoją nam na drodze.
W codziennym życiu powinniśmy utrzymywać uzyskany w ten sposób pogląd i praktycznie go
wykorzystywać. Zdobyte dzięki temu doświadczenia wzmocnią następnie wchłonięcie medytacyjne.
Gdy prawda zewnętrzna i wewnętrzna wzbogacają się i uzupełniają nawzajem, wszystko w życiu
staje się nauką i krokiem na ścieżce. Na odosobnieniu chodzi więc o pełne wykorzystanie
czasu zaplanowanego na medytację i właściwe zastosowanie metod. W przeciwieństwie do tego,
główną praktyką w codziennym życiu jest ciągłe wzmacnianie czystego poglądu. Dzień spędzony z pożytkiem
nie tylko dla tego życia, lecz także dla śmierci i następnych odrodzeń,
mógłby wówczas wyglądać tak, żeby zacząć go od czegoś pięknego. Ten kto lubi się kochać rano,
powinien przypomnieć sobie otrzymane wcześniej inicjacje i widzieć siebie samego i partnera
jako męskich i żeńskich buddów w zjednoczeniu. Również na bezforemnej drodze Mahamudry
nierozdzielność przestrzeni i radości jest tutaj drogą - nieustannym promieniowaniem
pozaosobistej błogości w przestrzeni. Potem - w zimnych krajach jeszcze przed wstaniem
- rozpoznaje się własne bogactwo: możliwość stosowania wyzwalających metod Buddy przez
cały kolejny dzień i przyjmuje się schronienie. Wszyscy powinni przyjmować je w celu,
w drodze i w przyjaciołach również nią podążających. Ten jednak , kto pragnie szybko się rozwijać,
przyjmuje je dodatkowo w lamie, z którym na końcu stapia się lub nie - zależnie od życzenia.
Nawet ktoś, kto ma już za sobą sto tysięcy pokłonów nyndro, może z dużym pożytkiem robić ich
trochę co dziennie rano. Nie ma lepszego źródła siły na cały dzień!
W czasie wstawania i pod prysznicem można ofiarować w umyśle oświeceniu wszystkie zdolności
swego ciała lub też - jeżeli jest się silnym - zaproponować buddom siebie jako opiekuna
wszystkich istot. Podczas jedzenia kontynuujemy gromadzenie wszystkich dobrych wrażeń.
Jeśli widzimy swoje ciało jako ciało lamy lub jidama, wówczas całe dobro, którym je obdarzamy
jest wyzwalającym, prowadzącym do oświecenia działaniem. W drodze do pracy możemy
doświadczyć wielu rodzajów energii. Cały ruch samochodów i autobusów jest sam w sobie czymś
wspaniałym; cała ta energia tak wielu ludzi. Możemy ofiarować to wszystko buddom i wszystkim
istotom. Kiedy dotrzemy już na miejsce, poświęcamy trochę czasu na to, żeby każdemu ze
współpracowników posadzić Buddę na głowie i utrzymywać go tam przez kilka następnych godzin.
>>> dalszy ciąg . . .
|